Choć Warszawa zaskakuje mnie co chwilę i niemal codziennie odkrywam jej nowe zakamarki, to już Państwu wspominałam, że lubię wracać do znanych mi miejsc. Dlatego ponownie zapraszam na Emilii Plater 13, tym razem utrwaloną przeze mnie w 2019 roku.

Na pierwszy rzut oka widać, że w kamienicy dokonano kilku zmian. Zniknął znajdujący się na parterze sklep monopolowy, a wraz z nim reklamowy mural nawiązujący do Powstania Warszawskiego. Nad kratą w przejeździe bramnym pojawiła się tablica informujące o zakazie fotografowania i kontakcie do zarządcy – w celu umówienia ewentualnej wizyty. Niestety zarówno drewniane wrota jak i sam przejazd nie doczekał się renowacji.


Po przekroczeniu progu klatki schodowej we frontowym budynku nie sposób nie zauważyć, że została ona odmalowana. Ze ścian zniknęło „oryginalne” błękito-białe niebo, zastąpiono je białymi ścianami z czarnymi, dużymi kropkami (z wyłączeniem ostatniego piętra, które pozostawiono w szaro-żółtych barwach). W jednym ze znalezionych przeze mnie artykułów doczytałam, że poprzedni niebieski wystrój powstał na potrzeby nagrania kolędujących na klatce schodowej dzieci. Ujednolicenie nie odebrało klatce fotogeniczności.





Przemierzając kolejne piętra warto zwrócić uwagę na zachowane tu detale, takie jak stolarka drzwi i okien, klamki czy okucia okienne w formie zakrętki dźwigowej.


Podobne zmiany zaszły wewnątrz oficyny. Ściany klatki schodowej pokrywa nierówno nałożona, biała farba, spod której miejscami prześwituje poprzednia kolorystyka. Również tutaj zachowało się kilka elementów oryginalnego wystroju.






Udało mi się zajrzeć do jednego z mieszkań. W jego skład wchodzą cztery pomieszczenia oraz korytarz. Trudno mi powiedzieć, kiedy zostało ono opuszczone. Jednak po ścianach nietrudno stwierdzić, że lokal nie był remontowany od wielu lat.



Dzięki kolejnej dokumentacji mogłam dokładniej przyjrzeć się mini studniom umiejscowionym za szybami obu klatek schodowych. Powstały one poprzez „przyklejenie” 13 do ściany sąsiadującej z nią kamienicy Adolfa Witta. Oprócz odpadającego tynku można zauważyć tu ślady po kulach. Jak powstały postrzeliny nie wiem. Faktem jest, że „13” podczas Powstania Warszawskiego znajdowała się tuż przy linii ognia. Jednak moim zdaniem mało prawdopodobne jest, by ślady te powstały w wyniku niemieckiego ostrzału prowadzonego z Politechniki Warszawskiej. Ich układ i umiejscowienie może wskazywać, że doszło tu raczej do ostrzeliwań w obrębie budynku. Być może był to ostrzał ” z góry do dołu ” z jednego punktu, a może doszło do wymiany ognia pomiędzy mieszkaniami, gdyż ślady można zobaczyć po obu stronach „studni”.